Pracuję z osobami, które mieszkają w Wielkiej Brytanii i doświadczają trudności związanych z życiem poza krajem pochodzenia — samotności, poczucia niedopasowania, kryzysu tożsamości, napięć w rodzinie rozpiętej między dwa kraje. Sesje online, po polsku, £75 za 50 minut.
To nie mija po pierwszym roku
Pierwsze lata na emigracji są zwykle zajęte: praca, mieszkanie, papiery, język. Jest cel i jest ruch.
Trudność częściej pojawia się później — kiedy podstawowe sprawy są już poukładane i zostaje pytanie, po co to wszystko. Wtedy odzywa się to, co dało się odłożyć: tęsknota, poczucie obcości, żal za wersją życia, która się nie wydarzyła.
Dochodzi do tego coś, o czym mówi się rzadko: emigracja to również strata. Nie tylko zysk. Traci się codzienny kontakt z rodzicami, język, w którym się żartuje, poczucie oczywistości. Żałoba po tym jest normalna — tylko rzadko ktoś ją tak nazywa.
Z czym pracuję najczęściej
- poczucie, że nie jest się już ani stąd, ani stamtąd
- samotność mimo dobrej pracy i ułożonego życia
- napięcia w związku, gdy jedna osoba chce wracać, a druga nie
- dzieci wychowywane między dwoma kulturami i językami
- poczucie winy wobec starzejących się rodziców w Polsce
- wyczerpanie po latach pracy ponad siły, „bo trzeba było się ustawić”
Dlaczego rozmawiam o tym po polsku
Bo to są doświadczenia, których w drugim języku opowiada się z dystansem, którego wcale nie chce się mieć.
Sam pracuję w Wielkiej Brytanii od lat i zajmuję się badawczo zdrowiem psychicznym osób żyjących poza krajem pochodzenia. Nie muszę Ci tłumaczyć kontekstu — znam go.
